życie na krawędzi

Jestem chora, skrzecząca, rozbita. Snuję się po domu i szukam akceptacji. Padło na Kaja (z reguły w takich okolicznościach pada na Kaja, dzieci staram się oszczędzać):

– Powiedz mi coś miłego.

– Uwielbiam cię.

– Dobrze! Tylko dlaczego mówiąc to, kręcisz przecząco głową? Powtórz z większym przekonaniem.

– Tak – i dalej kręci głową.

– Poleciałeś po krawędzi, wiesz?

– Bo nagle poczułem nieodpartą chęć życia na krawędzi.

– I jak ci?

– Już mi przeszło.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: