cześcianie

Kaj wraca z pracy. Krzątamy się z Lulu w kuchni przygotowując obiad. Lulu krzyczy: „Cześć”. Kaj jej odpowiada, a do mnie ani słowa.

– Kaj, a może i ze mną byś się przywitał?!

– Ale jak ja mam się z tobą przywitać, skoro ty dzierżysz w rękach jakich parujący garnek?

– A co, od słowa „cześć” wypadnie mi z rąk?

– No wybacz, nie będę się cześciać z żoną!

– Ale dlaczego?

– Bo żonę trzeba przywitać godnie. Odstawiaj maleńka ten garnek!

I przywitał mnie godnie. Oj, godnie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: