cytryna i babcia z kosturkiem

Niedzielny poranek. Przygotowuję śniadanie. Jestem mało przytomna, przytomność odzyskuję około południa. Kroję pomidora i zadaję pytanie:

– Kto chce do herbaty pomidora?

Konsternacja, po chwili wszyscy:

– Nie, dziękujemy.

Wzięłam do ręki cebulę, którą zamierzam pokroić i kontynuuję:

– Nie, no oczywiście, że nie pomidora, tylko…

– Nie, cebuli też nie chcemy! 

– Nie wkurzajcie mnie! Oczywiście dobrze przecież wiecie, że chodzi o to inne na „ce” – rano mam poważne kłopoty z artykulacją.

Kaj: Czosnek?

Lulu: Całe mnóstwo pomidorów?

Cała ta rozmowa była bez sensu, ale nie dlatego, że zabrakło w niej sensu [choć to akurat widać gołym okiem], tylko dlatego, że w domu zabrakło cytryny:( 

****

Idziemy przez cmentarz. Przy głównej alei leżą wywrócone wielkie kontenery na śmieci.

– Ale wandale! Nawet takiego miejsca nie uszanują!

– No coś ty! Przecież widać, kto to zrobił – Kaj wie wszystko.

– Kto?

– Szła babcia i waliła kosturkiem na prawo i lewo… też byś waliła, jakbyś wiedziała, że wkrótce cię tu położą!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: