klnę wraz z Moną

Kaj opowiada mi, jak któregoś razu prowadził Monę w deszczu do przedszkola:

– Mona je wafel ryżowy. Z nieba leje się, a ona: parasolka gdzieś z boku szoruje po parkanie, kaptur zsunięty na tył głowy, maszeruje środkiem każdej kałuży i nie widzi nic, i nic jej nie obchodzi, tylko ten wafelek, który dzierży w ręku. Jest cała skupiona na wafelku – ona i wafelek to jedno.

– Ja nie wiem, jak ona poradzi sobie w szkole, skoro ona taka niepozbierana?

– Poradzi! Damy jej wafla ryżowego i będzie go pilnowała… albo lepiej damy jej suchara, wtedy cały dzień będzie miała co robić.

**** 

Rozmawiam z Moną o szkole:

– Cieszysz się, że za niecały miesiąc pójdziesz do szkoły?

– Trochę się boję.

– Czego się boisz?

– Bo panie mówią brzydko do dzieci.

– Co takiego? Kto ci takich bzdur naopowiadał?!

– Lulu mówiła, że jedna pani do szóstej klasy mówi bardzo brzydko.

– Znaczy jak?

– Bardzo brzydko.

– Nie wierzę, że pani mówi brzydko do dzieci.

– To ci powiem, ale to jest okropnie brzydko.

– Dobra, mów!

– Pani mówi… wypierdziajcie stąd!

Popłakałam się ze śmiechu. Tak, wiem! To nie jest właściwa reakcja, ale rozłożyła mnie. Zachwyca mnie to, że najbrzydszym i zarazem najśmieszniejszym słowem, które zna jest „dupa”. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: