działkowiec roku

Jedziemy na działkę. Dobrze mi. Dzielę się moim szczęściem z mężem:

– Kaj, ale jestem szczęśliwa. Niczego nie pragnę, na nic nie czekam… już… mam wszystko, czego potrzebuję.

– A mi przydałoby się jeszcze parę ton ziemi.

– Ale ty masz… przyziemne marzenia.

– O nie! To nie chodzi o byle jaką ziemię. Chciałbym żyznej ziemi, takiej z dżdżownicami!

– No chyba że…

****

[Kaj pracuje na działce jak dziki. Robi cuda. Nie wiem, może bierze udział w jakiś konkursie, np. „Pierwszy działkowiec Rzeczypospolitej” albo „Jak straciłem zdrowie tworząc Eden w ogródku”. To możliwe. W każdym razie użyźnia ziemię swym potem i krwią.] 

Wracamy z działki. Kaj jest bardzo zmęczony. Wyrażam uznanie dla jego pracowitości i wytrwałości:

– Ale z ciebie twardziel!

– Niestety, jeszcze nie… ale jeśli takie jest zapotrzebowanie, to mogę spróbować!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: