lekarstwo na miłość

Rozmawiam z Lulu o chłopaku, który jakiś czas temu podobał się jej. Córka wyjaśnia:

– A przestań! Jak on zaproponował tej dziumdzi walentynstwo, to mi od razu przeszło.

– O matko, co jej zaproponował? – pytam równie zaniepokojona co ciekawa.

– No walentynstwo! No wiesz, były walentynki… czy chcesz być moją walentynką? …no walentynstwo!

– To takie słowo jest? Wy tak do siebie mówcie?

– No jest, od kiedy je wymyśliłam. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: