obalać z miłością

Kaj wycinał na działce starą śliwę – wielkie, mocno ukorzenione drzewo. Opowiada:

– Wykopałem dookoła pnia rów, poodcinałem korzenie, ale pień trwał niewzruszony. Może ze 30 razy rzucałem się na ten pień. Rzucałem się nań z okrzykiem. Rzucałem się nań z miłością…

– O matko, na mnie się tak nie rzucaj! Nawet z miłością.

– No, ciebie obaliłbym za pierwszym razem.

 Przecież wystarczy poprosić.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: