kurę domową chętnie poznam

Kaj wnosi zakupy do mieszkania i obwieszcza z dumą:

– Kupiłem prawdziwe jajka! Nie od Biedronki, nie od Lidla, ale od KURY!

– Poszukaj dobrze, to znajdziesz pieczątkę – podpowiadam.

Mąż ogląda jaja, po czym z triumfem oznajmia:

– Nie ma!

– Octem zmyli – jakoś trudno mi uwierzyć w ich ekologiczność.

– Oj, Kaja. Pewność masz, że to prawdziwe jaja właściwie tylko wtedy, kiedy ci pani przyjdzie do domu i zniesie na miejscu… i stąd właśnie wzięło się określenie „kura domowa”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: