wieczorne dylematy

Układamy się do snu.

– Kaja, mogę zostawić otwarte okno na noc? – pyta mąż.

– Możesz – przyzwalam łaskawie – najwyżej mnie zabijesz.

– Ty to potrafisz zachęcić.

– Nie, no zostaw, zostaw… przecież tak od razu nie umrę, najpierw zachoruję.

– Coraz lepiej! Powiadasz, że będziesz umierać długo i w strasznych mękach? To już wolę umrzeć z przegrzania.

Spaliśmy przy zamkniętym. W środku nocy oboje byliśmy bliscy zejścia z przegrzania;) 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: