śmiech przez łzy

Kaj, robiąc podest w domku na działce, potknął się, upadł na plecy i w efekcie ma pęknięte dwa żebra.

Młodszy Siostrzeniec podszedł do wydarzenia pragmatycznie i oszacował, na jakie odszkodowanie Kaj może liczyć. Dodatkowo zauważył:

– Wujek, ale trochę skiepściłeś sprawę! Mogłeś zagryźć wargi, dowlec się do zakładu i tam paść gdzieś w przejściu. Wtedy to byś zgarnął pieniądze! Co tam podest! Nowy domek byś sobie postawił… i to jaki! 

– Za wypadek w zakładzie wyrzuciliby mnie z roboty.

– I co z tego! Odszedłbyś z klasą i kasą!

– No, tak! A ja miałabym kasę i bezrobotnego męża inwalidę – zauważyłam.

– Kochanie, to jest zasada zrównoważonego piękna. Otóż piękna nie może być za dużo! Albo masz pięknego męża, albo piękny domek. 

Młodszy Siostrzeniec nie daje za wygraną:

– Wujek, ty może jeszcze spróbuj wywinąć jakiegoś orła w pracy. Parę zgrabnych upadków i żyłbyś jak król.

– Też myślałem, żeby jakoś na tym zarobić… może dam ogłoszenie: „Podesty robię, żebra łamię”.

Po czym mąż rozgonił towarzystwo, bo okazało się, że śmiech z pękniętymi żebrami wcale nie jest śmieszny. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: