nie okazuj i nie dokazuj

Ranek. Kaj przyniósł kawę i klei się do mnie. Jestem nieprzytomna, więc proszę go grzecznie:

– Zostaw mnie w spokoju.

– Ale ja cię kocham.

– To mnie kochaj, ale mi tego nie okazuj.

– Ale jak nie okazuj?

– Ludzie przez lata muszą ukrywać swoją miłość do kogoś, to ty możesz poukrywać to rano! 

Poszedł jak zbity pies, nucąc pod nosem: „Nie okazuj, miły, nie okazuj…” 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: