obiad musisz sobie upolować

Kaj wraca z pracy, a ja w szale pakowania zupełnie na jego powrót nieprzygotowana. Znaczy obiadu nie ma! 

– Kochanie, a co chcesz na obiad – pytam, po cichu licząc, że nie jest głodny.

[Głupio liczyłam, zgoda.]

– No, wiesz, najchętniej coś do zjedzenia.

Moja mina musiała mu dobitnie uzmysłowić, że nie takiej odpowiedzi oczekiwałam, więc szybko się poprawił:

– A nie, jak nie ma, to coś innego. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: