strzeżcie się Greków przynoszących dary

Gramy w scrabble. Kaj popija wódkę, którą przywiozłam mu z Ukrainy. Słowo „popija” nie jest najtrafniejsze, bo wódka jest tak gorzka (papryczka chili z miodem), że każdy malutki łyczek trzeba natychmiast zagryźć czekoladą. W pewnej chwili mąż przygląda mi się badawczo: 

– Kaja, nie jestem pewien, czy obdarowania mnie tą butelką nie można uznać za próbę otrucia…? 

Kończymy grę, a pierwszy kieliszek wciąż do połowy pełen. Mąż zagrzewa siebie do walki:

– No chłopie, chwila odwagi. 

Żadnym alkoholem Kaj nie cieszył się równie długo;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: