American dream

W związku z planowanym wyjazdem wakacyjnym staramy się o wizę amerykańską. W przeddzień spotkania z konsulem dzielę się z siostrą swoim niepokojem:

– A jak nam nie dadzą wiz?  

– Oczywiście, że wam dadzą. Wyglądacie jak lenie patentowane, przecież nikt nie pomyśli, że jedziecie do Stanów do pracy.

 

Ponieważ spotkania z konsulem odbywają się w dniu roboczym, mąż musiał wziąć wolne.

– Nie miałeś problemu ze zwolnieniem? – pytam Kaja.

– Żadnego. Poszedłem do szefa i powiedziałem: „zwalniam się!”, a on na to: „nie! to ja pana zwalniam”.

 

Stoimy przed ambasadą. Z budynku wychodzi jakaś pani.

– Chyba dostała wizę – domyśla się Lulu – bo krzyknęła: „dostałam na 10 lat”.

– Źle usłyszałaś – prostuje córkę Kaj – ona krzyknęła: „dostałam 10 lat”, ale i tak się cieszy, bo więzienia amerykańskie mają wysokie standardy.

 

Czekamy w środku na swoją kolej. Siedzimy na krzesłach połączonych w jeden rząd. Kaj zniecierpliwiony stuka nogą.

– Przestań – proszę męża. – Trzęsie się cały rząd.

– A bo ja jestem premierem, dlatego trzęsę całym rządem. Mów mi Donek. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: