stewia prawie jak maryśka

Dostaliśmy od siostrzenicy trochę suszonych listków stewii*. Kaj zachwyca się jej nazwą:

– Podejmujemy kogoś obiadem i przy deserze atakujemy go pytaniem: Chcesz postewiować? Lub: Ile stewiujesz? Albo grzecznie zwracam ci uwagę: Za mocno postewiowałaś, kochanie! 

– Ubaw po pachy – przyznaję grzecznie.

– Wiesz, kto sypie zioło, chodzi wesoło!

– ???

– Tak, trochę czerstwo – zgadza się ze mną mąż – ale ja jeszcze trochę chory jestem. 

 

*Roślina, która jest bardzo słodka, jest polecana jako zdrowy i naturalny słodzik.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: