opowieści drogi

W  trasie.  Prowadzi Kaj. Poboczem idzie mężczyzna ubrany w moro w kolorach jesieni.

– Ależ ten pan jest ubrany niestosownie – zauważam.

– Jaki pan? – „nie zauważa” Kaj.

 

Kaj jedzie dość szybko. W pewnej  chwili prosi:

– Przetrzyj mi okulary.

Zdejmuję mu z nosa okulary. Szukam chusteczki. Wycieram.

– Zapomniałem ich umyć po smażeniu ryb. Okropnie zabryzgane, a ja głupi dziwię się, że nic nie widzę.

– Kurczę, Kaj, a bez nich coś widzisz? – patrzę na okulary, które wciąż trzymam w ręku.

– Pewnie że widzę! Po środku widzę coś szarego wąskiego, a po bokach takie żółto-zielone plamy. Tylko dobrze nie widziałem, co to było to wielkie bure, które przejechałem przed chwilą… 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: